Pobierz aplikację
apple app store google play store
  • Home
  • Lista aktualności
  • Marienthron, Mariówka, Krzywizna, Elżbiecin, Świątki... Kiedyś wieś, dziś miasto
2025-08-28

Marienthron, Mariówka, Krzywizna, Elżbiecin, Świątki... Kiedyś wieś, dziś miasto

Dziś w Historycznym Czwartku o części Szczecinka, która Szczecinkiem nie była jeszcze kilkanaście lat temu. Czyli o Świątkach. 

W przebogatym archiwum nieżyjącego już szczecineckiego fotografa Henryka Zdona z lat 80. XX wieku i kronice szkoły rolniczej znaleźliśmy sporo zdjęć z czasów, gdy Świątki były wsią. Co prawda z biegiem lat coraz bardziej umowną, co zresztą skończyło się naturalnym włączeniem w granice administracyjne miasta (w roku 2010), ale jednak. 

Dzisiejsze Świątki, gwałtownie rozbudowujące się i zmieniające, coraz mniej przypominają tereny wiejskie, ale przecież nie bez kozery zaraz po wojnie ulokowano tu szkołę rolniczą. 

Z historycznych ciekawostek warto też dorzucić koleje losów nazwy miejscowości na obrzeżach miasta, która zmieniała się zaskakująco często. Przed wojną nazywała się Marienthron (niem. Tron Maryi) na pamiątkę znajdującego się tutaj już w średniowieczu klasztoru augustianów, więc spolszczono ją początkowo na Mariówkę. Nazwa się nie przyjęła, osadnicy z miejsca zaczęli używać określenia Krzywizna, a to z uwagi na skromy podjazd wiodący do osady od szosy na Czaplinek. W użyciu był jeszcze Elżbiecin Piastowski (to z kolei od imienia związków Elżbiety, córki króla Kazimierza Wielkiego ze Szczecinkiem), a od 1948 roku obowiązują już oficjalnie Świątki. Przy czym jeszcze do lat 70. wielu miejscowych posługiwało się nazwą Krzywizna. Dziś to dzielnica Szczecinka, nadal nazywana Świątkami. 

Tak czy inaczej w Świątkach był poniemiecki majątek rolny, obóz RAD (Reichsarbeitsdienst – Służba Pracy Rzeszy), a jakże: po wojnie przejęty przez Rosjan. Ale stosunkowo szybko przekazany stronie polskiej. 12 ha obsianych żytem, budynki gospodarcze i mieszkalne w kwietniu 1946 roku przejęło szczecineckie starostwo, które dołożyło 8 krów i 4 konie z pomocy UNRRA (agenta rządu USA pomagająca zrujnowanej wojną Europie) i na tej bazie zaczęto tworzyć szkolę rolną. Nauka – arcytrudnych warunkach, bez podręczników, a nawet ławek - oficjalnie rozpoczęła się w październiku 1946 roku. Zajęcia prowadzono najpierw w domach, z czasem (od 1948) w gmachu późniejszego internatu. Każdy uczeń musiał zadbać o swoją aprowizację i dostarczał do szkoły miesięcznie m.in. 50 kg ziemniaków, 2 kg słoniny, fasolę, mąkę, kaszę. Uczniowie sami zresztą gotowali, a gdy zabrakło tłuszczu to zupy okraszano i olejem lnianym. Szkoła nazywała się Państwowe Gimnazjum Rolnicze w Mariówce. 

Wielkim wysiłkiem w roku 1963 oddano do użytku nowy, używany do dziś budynek szkoły. „Rolniczak” wielokrotnie zmieniał nazwy – od wspomnianego gimnazjum, przez liceum gospodarstwa wiejskiego, liceum rolniczo-administracyjne, liceum hodowlane, państwowe technikum rolne, by w roku 1976 otrzymać nazwę Zespół Szkół Rolniczych. Ale zawsze w centrum zainteresowania placówki było kształcenie kadr dla rolnictwa, głównie państwowego, choć przecież i dla indywidualnego. Sercem szkoły przez dekady było wielkie – blisko 400-hektarowe pomocnicze gospodarstwo rolne wraz z oborami, parkiem maszynowym, chlewnią, szklarnią. Do tego dochodziły dwa internaty, stadion, boiska, strzelnica. 

Nowa rzeczywistość po roku 1990 zmieniła nieco profil szkoły, pojawiły się kierunki niewiele – lub zgoła nic – mające wspólnego z rolnictwem. Po gospodarstwie zostało wspomnienie, a dziś na jego polach rosną kolejne domy. Przez blisko osiem dekad szczecinecki „rolniczak” ukończyło ponad 6 tysięcy absolwentów.