Szczecinek w PRL w kolorze. Pamiętacie takie miasto?
Dziś w Historycznym Czwartku po raz kolejny sięgamy do przebogatej spuścizny po Henryku Zdonie, szczecineckim fotografie. Zdjęcia Szczecinka z czasów Polski Ludowej są podwójnie unikatowe – w kolorze pokazują nam szarzyznę tamtych lat.
Zdjęcia – wiele publikowanych po raz pierwszy – możemy obejrzeć dzięki pani Eugenii Zdon, wdowie po panu Henryku, znanym szczecineckim fotografiku, przez lata pracującego jako instruktor w Młodzieżowym Domem Kultury w Szczecinku. Artysta przez kilka dekad dokumentował wydarzenia w naszym mieście pozostawiając przebogate źródło wiedzy nie tylko dla historyków.
Pan Henryk obsługiwał bowiem setki oficjalnych wydarzeń – od pochodów pierwszomajowych po partyjne nasiadówki. Miał jednak duszę reportażysty i dar obserwacji, więc poza tymi urzędowymi obligami, uwieczniał na negatywie także mniej reprezentacyjne, po postu zwykle oblicze Szczecinka i jego mieszkańców.
Siłą rzeczy najczęściej sięgał – bynajmniej nie z racji zacięcia do artystycznych, czarno-białych fotogramów. Ale bardziej z powodu prozy PRL-owskiego niedoboru wszystkiego – korzystał bowiem z takich materiałów: światłoczułych błon, papieru, odczynników, które po prostu były dostępne. Ogromna część Jego spuścizny to więc zdjęcia czarno-białe.
Ale od wielkiego święta i na specjalne okazje udawało się czasem załatwić lub dostać przydział na kolorowe negatywy, najczęściej produkcji wschodnioniemieckiej firmy Orwo. I właśnie część barwnych zdjęć Szczecinka dziś prezentujemy. Trzeba przyznać, że dzięki nim ożywa miasto lat dziecinnych. Kolory, nieco spłowiałe z charakterystycznym orwowskim odcieniem, przenoszą nas do lat 70. i 80. XX wieku.
Co widzimy? Końcowy etap budowy dwóch – nowoczesnych na tamte lata – pawilonów handlowych na ówczesnej ulicy Żukowa. Dziś w jednym jest m.in. biblioteka miejska, w drugim PZU. Wielu mieszkańców Szczecinka pamięta, że w Polsce Ludowej działa tam Składnica Harcerska. Budynki wyróżniały się na tle toporniej architektury PRL-owskich blokowisk i wszechobecnej prowizorki: sklepów-bud skleconych tyle jak i gdzie popadnie.
Dla kontrastu przenieśmy się na ulicę Ordona – wówczas Wielkiego Proletariatu – która z wojennej i powojennej zawieruchy wyszła bez większego szwanku, choć od w latach 70. piękne secesyjne kamienice też już zaczynały odczuwać brak remontów. Tu i ówdzie z murów zaczyna odpadać farba. Szczęśliwie do dziś nadjeziorna arteria zachowała swój charakter – za nawet niektóre rozbiórki wyszły jej na dobre. Bo chyba nikt nie płacze po poniemieckim budynku mieszczącym po wojnie przychodnie przeciwgruźliczą (stała obok dzisiejszej pierogarni, kiedyś domu woźnego pobliskiego gimnazjum księżnej Jadwigi).
Innym skansenem – tym razem w negatywnym znaczeniu – okazała się ulica Lipowa. Przed kilka dekad parterową zabudowę „zamroził” plan wytyczeniu w tym miejscu dwupasmówki – trasy wjazdowej od strony Słupska. W oczekiwaniu na inwestycję, która nigdy nie nastąpiła, na wpółwiejska zabudowa trwała latami coraz bardziej marniejąc i niknąc. A pomyśleć, że jeszcze w latach 60. była to szeroka, całkiem reprezentacyjna ulica obsadzona lipami. Nie sposób też odżałować pięknych, szachulcowy domów, które burzono jeden po drugim.
Mamy i przemarsz reprezentacji klubu Darzbór na pochodzie 1-majowym, kolumna sportowców defiluje przed trybuną honorową na „schodkach” przy Żukowa (lub – jak to się mawiało – na Żukowej). W tle widzimy kultową cukierenkę Adria.
Nam szczególnie do gustu przypadło zdjęcie mamy z wózkiem zmierzającą skromną dróżką w kierunku osiedla Koszalińska wyłaniającego się właśnie z nicości. Jego zabudowa w latach 70. dotarła na skraj ówczesnego Szczecinka. Dalej były już pola, lasek i ogródki działkowe.

