Pobierz aplikację
apple app store google play store
2025-10-02

Ratuszowe witraże. Mają blisko 100 lat

W Historycznym Czwartku dziś słów kilka o witrażach w szczecineckim ratuszu. 

Przy okazji niedawnej wymiany drzwi wejściowych do magistratu (mocno zniszczone z czasów PRL) pojawiły się głosy, że w ratuszu nie ma oryginalnych elementów wyposażenia. 

Gmach z 1852, choć przechodził wiele remontów, zachował swój pierwotny wygląd zewnętrzny. Przetrwały także niektóre części wystroju, choć niektóre z nich są znacznie młodsze. Jak np. witraże w sali posiedzeń Rady Miasta dobudowanej w okresie międzywojennym. 

Witraże także pochodzą z lat 30. XX wieku. Ten od strony magistrackiego dziedzińca jest dziełem Carla Boscha z Berlina. Przedstawia on rzemieślników z oznakami ich zawodu. Fundatorami witraży byli szczecineccy rzemieślnicy i właściciel browaru. Jedna z postaci - architekt - trzyma makietę ratusza. U dołu znajdują się napisy w języku niemieckim określające profesje bohaterów przedstawienia. Po wojnie nowi gospodarze urzędu - na fali zacierania śladów po Niemcach - zamalowali napisy. Kilkanaście lat temu napisy odsłonięto. Pod czarnej farby wyjrzały nazwy fundatorów – browaru Riemera i fabryki cegieł oraz nazwisko autora. 

Po przeciwnej stronie sali obrad umiejscowiono witraż autorstwa Maksa Lüdnera z Piły. Artysta zaklął w szkło i metal między innymi postaci szczecineckich rajów z herbem miasta. Jest i młoda para, weselni muzycy, bawiące się dzieci, żołnierz czy rolnik. 

Poza nielicznymi ubytkami ratuszowe witraże zachowały się doskonale, w czym zapewne duża zasługa okien, jakie ogradzają delikatną konstrukcję od gwaru ulicznego i zgubnego wpływu atmosfery. 

Witrażownictwo narodziło się w IV wieku na terenie Syrii. W wieku VI w kościele Hagia Sofia w Konstantynopolu pojawiły się okna wypełnione barwnymi kawałkami szkła w marmurowej oprawie. Prawdziwe pole do popisu witrażownicy uzyskali dopiero przy wypełnianiu strzelistych okien gotyckich katedr. W Polsce najbardziej znane witraże z tego okresu zachowały się w bazylice Mariackiej w Krakowie, katedrze we Włocławku i Toruniu. 

Masę szklaną w średniowieczu zabarwiano związkami żelaza i miedzi. Początkowo szklarze nie potrafili uzyskać płaskich tafli szkła. Najpopularniejszą metodą – wymyśloną w Normandii i Lotaryngii – było przecięcie gorącej bańki szkła i kręcenie nią aż do otrzymania krążka. W Polsce nazywano je gomółkami.