Pralnia chemiczna w sercu Szczecinka. Pamiętacie?
Dziś w Historycznym Czwartku wspominamy pralnię chemiczną w centrum Szczecinka. Ten mało urodziwy obiekt przez lata straszył w samym sercu miasta.
W czasach Polski Ludowej wyrwy w miejskiej zabudowie Szczecinka – zwykle spowodowanych zniszczeniami wojennymi lub wyburzeniami już po wojnie - łatano szpetnymi pawilonami handlowo-usługowymi. Było ich sporo – dość wspomnieć tylko te w centrum miasta: parterowe budynki stały i przy placu Wolności, i przy Bohaterów Warszawy.
Spyta ktoś, po co tym szkaradzieństwom z dykty poświęcać uwagę? No cóż, miejski krajobraz nie tworzą tylko perełki architektury, a wspomniane pawilony przed dekady były miejscami pracy i zakupów mieszkańców Szczecinka. Większość zniknęła (choć np. przy deptaku do dziś działki po nich czekają na zagospodarowanie), choć kilka ocalało – dawne społemowskie sklepy: Sezam przy deptaku Bartoszewskiego (obok cukierni Danusia), czy na ulicy Gdańskiej i Armii Krajowej.
No dobrze, ale wróćmy do pralni przy muzealnej, pokościelnej wieży św. Mikołaja. Zbudowano ją bodajże w latach 60. XX wieku na placyku powstałym po zburzeniu nawy kościoła w roku 1905. Miejsce to przed wojną nazywało się Butter Markt – Rynek Maślany, co zapewne oznaczało miejsce handlu nabiałem. W okresie międzywojennym był to już ładnie urządzony skwerek wytyczany wieżą św. Mikołaja, budynkiem dawnego Gimnazjum księżnej Jadwigi z nieistniejącym dziś pawilonem mieszczącym biura i magazyny muzeum oraz okazałymi kamienicami na wschodniej pierzei placyku (też już ich nie ma).
W PRL ktoś wpadł na pomysł, aby teren zagospodarować parterową budą. Przez lata działała tam pralnia chemiczna, w której przez kilkadziesiąt lat wielu mieszkańców prało swoje odzienie. Przez pralnia wytyczono trawnik i parking, znalazło się jeszcze miejsce na kiosk z kolekturą Totolotka, a nad wszystkim górowała wielka reklama PSS Społem wymalowana na ścianie sąsiedniej kamienicy.
W latach 90., już w nowych realiach gospodarczych był tam sklep z różnościami – od ozdób choinkowych po chemię gospodarczą. Budynek strawił już w XXI wieku pożar, a po rozbiórce resztek stanęło centrum handlowe.
Też niezbyt urodziwe. Od nazwy sklepu obuwniczego mieszkańcy nazywali je CCC. Długo nie przetrwało, nowy właściciel i inwestor zburzył je i postawił znaczenie większą i mimo wszystko ładniejszą galerię handlową Hosso.
Na zdjęciach z lat 80. autorstwa Henryka Zdona wykonanych z perspektywy pralni widać plac Wolności, gdzie też przez dekady stał pawilon z kwiaciarnią i warzywniakiem.

