Michał Urbaniak - legendę jazzu łączyło wiele ze Szczecinkiem
W grudniu 2025 roku w wieku 82 lat zmarł Michał Urbaniak, wybitny polski muzyk jazzowy, kompozytor, saksofonista i skrzypek. Miał szczególne związki ze Szczecinkiem.
Michała Urbaniaka gościliśmy z niezapomnianym koncertem podczas Art Piknik Festival w roku 2014. Był zauroczony naszym miastem, w którym w roku 1958 spędził wakacyjne dwa miesiące ze swoim pierwszym zespołem Moonglow. Koncertował wówczas w szczecineckim Klubie Garnizonowym. – Miałem wtedy 17 lat i kontrakt podpisał za mnie 21-letni perkusista – wspominał na scenie mistrz.
Tę niezwykłą historię ocalił Zbigniew Gabalis, szczecinecki fotograf, a unikatowe zdjęcia z tych koncertów ukazały się w wspomnieniowym reportażu w magazynie Jazz Forum w roku 2001.
Pod koniec lat 50. klubowi garnizonowemu przy szczecineckiej dywizji szefował właśnie Zbigniew Gabalis. I z tamtych czasów pochodzi jedna z barwniejszych historii. – Gdzieś pod koniec XX wieku wyszperałem w domu rodziców kasetki z kolorowymi negatywami AGFA z lat 50., wówczas to była wielka nowość – pana Mirosława, syna Zbigniewa Gabalisa, zafascynowało, co też na nich uwieczniono, bo mimo upływu ponad 40 lat klisze nie zostały wywołane. Po obróbce negatywów okazało się, że są na nich zdjęcia jakiegoś zespołu muzycznego. Młodzi ludzie na scenie, najpewniej – sądząc po instrumentarium – jacyś jazzmani. – Twarz młodego saksofonisty wydawała mi się dziwnie znajoma, ale choć interesowałem się muzyką długo nie mogłem skojarzyć, kto to jest – opowiadał. W końcu wsadził zdjęcia do koperty i bez specjalnej nadziei wysłał do redakcji pisma Jazz Forum z prośbą o pomoc w rozwiązaniu zagadki.
Jakież było jego zdziwienie, gdy w maju 2001 roku otrzymał egzemplarz Jazz Forum, a w nim artykuł o Michale Urbaniaku, saksofoniście i skrzypku, jednym z najsłynniejszych polskich muzyków jazzowych, który ze łzami w oczach rozpoznał sceny ze zdjęć Zbigniewa Gabalisa. Okazało się, że wykonał je z lecie 1958 roku podczas koncertów w szczecineckim klubie garnizonowym i amfiteatrze w Czarnem dla tamtejszej jednostki. Niespełna 17-letni wówczas Michał Urbaniak, przyszła sława jazzu, grał wówczas do kotleta dla żołnierzy ze swoim pierwszym zespołem Moonglow. – Ojciec przypomniał sobie wówczas, że usłyszał ich w łódzkiej „filmówce”, gdzie się uczył i zaprosił na letni kontrakt do Szczecinka – dodawał pan Mirosław.
Michał Urbaniak nigdy wcześniej oczywiście tych zdjęć nie widział. Wraz z nimi wróciły wspomnienia – wakacyjnych party, spania w namiotach, wokalistki Alicji ze Szczecina, z którą miał love story - zdradził na łamach Jazz Forum. Muzyk zrobił potem oszałamiającą karierę, ale szczecineckie klimaty mocno w nim utkwiły i przypomniały mu je zdjęcia Zbigniewa Gabalisa.
Pana Zbigniewa nie ma już wśród nas. Zostały jednak bezcenne zbiory zdjęć i negatywów, część z nich jeszcze nawet jest wywołana.
Już w czasach współczesnych z Michałem Urbaniakiem współpracował szczecinecki lutnik Sławomir Ganiec. Pracowali razem przy tworzeniu serii skrzypiec elektronicznych pod marką Urbgan.

