Pobierz aplikację
apple app store google play store
2026-06-25

Lipowa odchodziła powoli. Poruszające obrazki sprzed ponad pół wieku

W dzisiejszym Historycznym Czwartku jesteśmy świadkami jednego z etapów pożegnania starej ulicy Lipowej. Proces był rozłożony na dekady i na dobrą sprawę trwa do dziś. 

Jest rok 1973. Trwa rozbiórka domów przy ulicy Lipowej. Szczecinecki fotograf Henryk Zdon uchwycił moment, gdy na samym początku ulicy, jeszcze przed skrętem w prawo w stronę cmentarza, w tumanach pyłu znika budynek na wysokości jednego z pierwszych powojennych bloków (tego ze sklepem rowerowym, choć wtedy był tam spożywczy).

To kolejna odsłona wyburzeń starej substancji mieszkaniowej, jak zwykło się mówić o poniemieckich budynkach. Gruz wywozi wywrotka, obok stoją jeszcze konne furmanki. W oddali, na górce wodociągowej, zwanej też Wzgórzem Stodół lib Wzgórzem Św. Jerzego, majaczy jeszcze kilka ocalałych stodół. 

Na nieco starszym zdjęciu Waldemara Paligi istnieje jeszcze zabudowa po drugiej stronie ulicy. Część przetrwa i do roku 1973, ale niedługo. Dziś w tym miejscu zieje pustka, gdzieś w drugim rzędzie stoją nowe pawilony handlowe. A za nimi przed dekady działał, nieistniejący już od dawna, magiel. 

Dziś Lipowa w Szczecinku przypomina nieco skansen. Ulica Lipowa, ostatnia droga, którą przemierza każdy mieszkaniec Szczecinka. Na jej końcu jest bowiem cmentarz… Teraz to połączenie poniemieckiej zabudowy – parterowych domów, chałup niemal i odnowionych kamienic. Gdzieś na ich tyłach czają się jeszcze stare podwórka, z szopami i komórkami. Ale współczesność wdziera się coraz pewniej, za wieżą wodociągową – też straciła głowę – wyrosło nowe osiedle, zza dachów wyglądają złote łuki McDonald’sa. 

Nazwę Lipowa ulica wiodąca na cmentarz w Szczecinku odziedziczyła po czasach niemieckich, gdy nazywała się Lindenstarsse. Jeszcze w latach powojennych dla nowych mieszkańców była to oczywista oczywistość, bo ulica była gęsto obsadzona lipami. Drzewa nadawały jej niepowtarzalny, na poły wiejski klimat. 

Starsi mieszkańcy Szczecinka na pewno pamiętają jeszcze studnie na podwórkach chałup, na które wjeżdżało się przez bramy, szachulcowe budynki, komórki i stodoły, czy wozy drabiniaste, które na Lipowej często można było spotykać. Trudno powiedzieć, kiedy, ale chyba w latach 60., wszystkie lipy poszły pod topór. Kosztem drzew poszerzono też brukowaną uliczkę z przełomu wieków. Lipowa straciła swój charakter i – co tu dużo ukrywać – na dziesięciolecia stała się wątpliwą wizytówką Szczecinka. 

Stan tymczasowości i wyczekiwania wprowadzono w latach 70., gdy w ratuszu podjęto strategiczną decyzję, że ulica zostanie przebudowana w dwupasmową arterię wjazdową od strony Słupska. Trasa miała przeciąć Szczecinek aż do okolic sądu. 

Do dziś z planów udało się tylko zrealizować odcinek od Lipowej do 1 Maja, czyli fragment ulicy Jana Pawła II. Kilka lat temu ostatecznie też zmieniono plan zagospodarowania przestrzennego powtarzający od kilkudziesięciu lat w każdej aktualizacji wizjonerskie zapisy dla Lipowej. Efekt tego był jednak taki, że cała ulica – zwłaszcza jej strona przeznaczona do wyburzenia, a położona bliżej wieży ciśnień – zamarła w oczekiwaniu na inwestycję, która nigdy nie nadeszła. Stąd większość właścicieli nie ryzykowała poważniejszych remontów czekając na wykup swoich nieruchomości.