Którzy odeszli... Wspominamy znanych mieszkańców Szczecinka, których pożegnaliśmy w minionym roku
Przed Dniem Wszystkich Świętych wspominamy zmarłych w minionym roku znanych mieszkańców Szczecinka, którzy odcisnęli ślad w jego historii.
Emir Półtorzycki
Fot. Jagiellonia Białystok
W lutym zmarł Emir Półtorzycki, trener młodzieżowych zespołów Jagiellonii Białystok, szczecinecki Tatar i były piłkarz miejscowego Darzboru.
Emir Półtorzycki miał 92 lata. Jagiellonia Białystok żegnała Go jako byłego trenera młodzieżowych zespołów białostockich klubów – Włókniarza i Jagiellonii, był m.in. w sztabie drużyny Ryszarda Karalusa, która w latach 90. zdobywała medal mistrzostw Polski.
Emir Półtorzycki miał bliskie związki ze Szczecinkiem, do którego po wojnie przyjechał z kilkudziesięcioosobową grupą polskich Tatarów ze Słonima z dawnego województwa nowogródzkiego, gdzie mieszkała spora społeczność zasymilowanych Tatarów, dawnych sojuszników I Rzeczpospolitej. Rodzina Emira Półtorzyckiego - już w czerwcu 1945 – repatriowała jako pierwsza. Nieco później – z robót przymusowych w Niemczech – dojechali Assanowicze, Jasińscy, Milkamanowicze, Szczęsnowicze i Szegidowicze. Szczcineccy Tatarzy mieszali w rejonie ulic Lipowej, Wodociągowej, Winniczej parając się rzemiosłem – garbarstwem.
Emir Półtorzycki w latach 50. był znanym zawodnikiem drużyny piłkarskiej Darzbór Szczecinek. Jako napastnik, przyczynił się do wielu jej zwycięstw. Po odbyciu służby wojskowej wrócił do Szczecinka i miejscowego liceum, ale odwiedzając w Białymstoku brata poznał przyszłą żonę, wkrótce tam wyjechał zakładając rodzinę, pracując i zostając trenerem. Od czasu do czasu odwiedzał krewnych w Szczecinku wspominając dawne lata. Jego brat Ali był kolarzem w Darzborze. - Półtorzycki po treningu wkopywał piłki do magazynku przez otwarte drzwi – wspominał jeden z mieszkańców Szczecinka, który zapamiętał jak po strzale gracza o tatarskiej urodzie rozpadła się poprzeczka bramki.
Kazimierz Bielicki
W kwietniu wieku 94 lat zmarł Kazimierz Bielicki, jedna z najbardziej rozpoznawalnych osobistości Szczecinka. Od 1991 roku był na emeryturze, ale nadal pracował jako nauczyciel języka niemieckiego. wcześniej przez 22 lata był dyrektorem popularnego „rolniczaka” (plus 2 lata jako wicedyrektor). To najdłużej urzędujący szef szkoły w Szczecinku i nic dziwnego, że przez lata jego nazwisko było utożsamiane z Zespołem Szkół Rolniczych.
Pan Kazimierz urodził się w 1931 roku w Lidzbarku Welskim, do Szczecinka przyjechał w 1948 roku, bo jego ojciec - żołnierz armii Andersa - po powrocie po wojnie w rodzinne strony nie mógł nigdzie dostać pracy. Dostał ją dopiero w Szczecinku. Niepewna politycznie przeszłość zamknęła drogę na państwową uczelnię jego synowi, który ostatecznie skończył germanistykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Taki dyplom w czasach stalinowskich nie otwierał wielu drzwi.
Po powrocie do Szczecinka pracował jako inspektor kredytowy w banku, miał tylko kilka godzin w liceum korespondencyjnym i dopiero po wstawiennictwie w kuratorium Franciszka Bucholtza dostał pracę w Liceum Pedagogicznym.
Jednak i tam przez 10 lat nie dostał stałego etatu, przedłużano z nim umowę co roku. W końcu przeszedł do Liceum Ogólnokształcącego. Po 2 latach przeszedł do „rolniczaka”, z którym związał się już na stałe.
Szkoła miała wówczas już nowy budynek, ale za rządów Kazimierza Bielickiego stworzono gospodarstwo szkolne, rozbudowano obiekty sportowe, zbudowano oczyszczalnię ścieków, ujęcie wody i cztery bloki dla kadry. ZSR miał renomę i klasę.
Pana Kazimierza znaliśmy także jako harcerza – dosłużył się stopnia harcmistrza – organizatora obozów.
Jacek Grunt
Także w kwietniu pożegnaliśmy Jacka Gruta. Współzałożyciel firmy Electronic Power and Market, człowiek wielkiego serca zaangażowany w życie Szczecinka, społecznik. Zmarł w wieku 67 lat, zdecydowanie przedwcześnie.
Jacek Grunt urodził się w Szczecinku i to z tym miejscem związał całe swoje życie, nie tylko zawodowe. Absolwent I Liceum Ogólnokształcącego im. Księżnej Elżbiety w klasie matematyczno-fizycznej, laureat olimpiad matematycznych i fizycznych. Naukę kontynuował na Wydziale Elektroniki i Telekomunikacji Politechniki Wrocławskiej, którą ukończył z wyróżnieniem, otrzymując nagrodę rektora za wybitne osiągnięcia akademickie.
Po studiach wrócił do rodzinnego miasta, gdzie rozpoczął pracę w firmie Telzas. W 1989 roku, w okresie dynamicznych przemian, wraz z bratem założył spółkę teleinformatyczną EP&M, która do dziś odnosi sukcesy na rynku, będąc przykładem lokalnej przedsiębiorczości i innowacyjności. Firma była jednym z pierwszych w Polsce przedsiębiorstw na rynku energoelektroniki i automatyki przemysłowej.
Ale mieszkańcy Szczecinka znali Go nie tylko jako przedsiębiorcę. Jacek Grunt był nie tylko wybitnym specjalistą w swojej dziedzinie, ale także aktywnym społecznikiem. Z zaangażowaniem uczestniczył w życiu społecznym rodzinnego miasta – przez lata działał jako członek Rady Muzeum Regionalnego, wspierając tę instytucję zarówno organizacyjnie, jak i finansowo. Był pasjonatem historii i troskliwym strażnikiem lokalnej tradycji.
Znany był również ze swojego wsparcia dla środowisk harcerskich, będąc ich oddanym przyjacielem oraz propagatorem wartości patriotycznych i obywatelskich.
Całe życie związany ze Szczecinkiem, miastem, które ukochał i któremu poświęcił swoje siły, pozostanie w pamięci jako człowiek ogromnej życzliwości, mądrości i zaangażowania.
Witold Rosiak
W maju zmarł Witold Rosiak, były radny Rady Miejskiej ze Szczecinka.
Odszedł w wieku 76 lat. Witold Rosiak był radnym miejskim z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej w latach 1994-2002. W przeszłości był działaczem młodzieżowym, wychowawcą w Domu Dziecka i dyrektorem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.
Został pochowany na cmentarzu w Czaplinku.
Jakub Szuba
W czerwcu pożegnaliśmy Jakuba Szubę, szczecineckiego muzyka, społecznika i wolontariusza. Miał zaledwie 45 lat.
Jakuba Szubę mieszkańcy Szczecinka znali jako znakomitego muzyka, instrumentalistę – grał m.in. na gitarze i perkusji. Występował w wielu zespołach, także poza granicami Polski. W rodzinnym mieście udzielał się w wielu projektach muzycznych i artystycznych. Był zaangażowany m.in. w organizację Art Pikniku – samemu wielokrotnie występując na scenie - nadając temu festiwalowi niepowtarzalny charakter.
Wspierał wielokrotnie orkiestrę Państwowej Szkoły Muzycznej. Pasjonat, wysokiej klasy muzyk. Muzyka była jego życiem, największą wartością i pasją.
Grzegorz Waśkiel
W lipcu zmarł Grzegorz Waśkiel, były dziennikarz „Głosu Koszalińskiego”. Miał 62 lata.
Grzegorz Waśkiel w latach 90. był podporą odrodzonego „Głosu Koszalińskiego” i reporterem szczecineckiego oddziału tej gazety. Wcześniej współtworzył Radio ReJa w Szczecinku. Pracował także jako rzecznik prasowy starostwa powiatowego w Szczecinku oraz jako dziennikarz w TV Gawex, był przez pewien czas redaktorem naczelnym „Tematu Szczecineckiego”.

