Bunkier trzesiecki. Historia i teraźniejszość
Trzesiecki bunkier był niedawno świadkiem pikniku historycznego i rekonstrukcji walk o Szczecinek z roku 1945. W dzisiejszym Historycznym Czwartku poświęcimy więc nieco miejsca temu zabytkowi.
Piknik Historyczny „Pamięć, Kontekst, Ludzie” cieszył się ogromnym zainteresowaniem mieszkańców Szczecinka, a największe tłumy przyciągnęła inscenizacja potyczki z walk o Szczecinek w zimie 1945 z udziałem rekonstruktorów, pirotechniki i ciężkiego sprzętu. Wszystko w scenerii bunkra przy ulicy Kościuszki, jednej z fortyfikacji Pommernstellug, czyli Wału Pomorskiego, fachowo zwanego B-Werkiem Panzerwerk.
Niby wszyscy znamy go doskonale, wszak jego potężna sylwetka wpisała się w krajobraz miasta, ale warto wiedzieć o nim nieco więcej. Był częścią Wału Pomorskiego, pasa umocnień od Bałtyku po Noteć i Gorzów ciągnącą się wzdłuż przedwojennej granicy polsko-niemieckiej. Niemcy planowali ją już w latach 30. XX wieku, prace ruszyły w roku 1934 , już po dojściu do władzy Hitlera.
Pozycja umocniona wykorzystywała rzeki, mokradła, jeziora uzupełnione przez sieć fortyfikacji polowych i żelbetowych schronów czy urządzeń hydrotechnicznych. W założeniu miała powstrzymać na kilka tygodni atak polskiej armii i dać czas na koncentrację sił w razie konieczności walki na dwa fronty, gdyby z Zachodu uderzyli Francuzi. Fortyfikacje, gorączkowo rozbudowywane i wzmacniane już w obliczu frontu zbliżającego się od wschodu, stał się areną krwawych walk zimą 1945. W tej fazie III Rzesza nie miała już sił, aby obsadzić cały Wał Pomorski, ale tam, gdzie to się udało, dochodziło do ciężkich starć wojsk sowieckich i polskich.
Skąd nazwa B-Werk? Pochodzi od określenia najcięższych schronów bojowych Pommernstellug, a literka B określała skalę odporności na ostrzał artyleryjski o grubości żelbetowych ścian 1,5 metra. Na całym Wale było 11 takich schronów, w tym dwa w Szczecinku (drugi na wzniesieniu za zakładami Elda w dzielnicy Bugno). B-Werk miał dwa poziomy, znajdowały się tam cztery stanowiska dla ciężkich karabinów maszynowych, z czego jedno umiejscowione było w nieistniejącej już kopule pancernej (Rosjanie po wojnie systematycznie wysadzali umocnienia), a dwa w kazamatach. Koszt był potężny, około pół miliona reichsmarek, czyli równowartość około 10 samolotów myśliwskich.
W czasie II wojny ze szczecineckiego B-Werka nie oddano żadnego strzału, Niemcy wycofali się po krótkich walkach w samym mieście w obawie przed okrążeniem. Mimo uszkodzeń bunkier trzesiecki jest najlepiej zachowanym na całym Wale. Traf chciał, że możemy go oglądać w całej okazałości, bo w latach 60. i 70. wokół niego wydobywano piasek i żwir odsłaniając przy okazji całą konstrukcję. Pierwotnie bowiem większość skryta była pod ziemią i dodatkowo zamaskowana. Widać to dobrze na zdjęciu z lat 70. autorstwa Henryka Zdona.
W takim stanie, będąc przy okazji miejscem mało bezpiecznych wypraw dla dzieciaków ze Szczecinka, B-Werk dotrwał do początków XXI wieku. Wtedy miasto kuratelę nad obiektem powierzyło Stowarzyszeniu Jazda 4X4. Przez kilka lat pasjonaci historii wykonali – własnymi rękoma i za własne pieniądze oraz z pomoca sponsorów – tytaniczną robotę. Z wnętrza bunkra usunęli tony śmieci, gruzu. Kawałek po kawałku kruszyli wielkie bryły żelbetu z wysadzonej kopuły pancernej. Zabezpieczyli też „dach” przed deszczówką zalewającą pomieszczenia na dole i w końcu odbudowali zniszczone kopuły. Przy okazji uprzątnięcia bunkra odkryto niemieckie napisy na ścianach, resztki instalacji, czy różnych urządzeń w pomieszczeniach mieszkalnych załogi bunkra, siłowni, zapadni, czy toalety.
Wokół urządzono skansen militarny z działami, czołgiem T-34, żelbetowymi jeżami przeciwczołgowymi, zaporami czy małymi, przenośnymi schronami. W środku działa Muzeum Wału Pomorskiego i Militarnej Historii Pomorza: urządzono salę żołnierską z łóżkami z oryginalnego wyposażenia, jest karabin maszynowy w kopule, sprzęt łączności i filtrowentylatory i wiele innych artefaktów z czasów II wojny.

